Przekład z języka niemieckiego
Kronika miasta Wołczyna strona 118. 11 lutego 1884 roku prawdopodobnie w skutek podłożenia ognia wybuchł większy pożar przy ul. Kluczborskiej pastwą ognia padły cztery domostwa: Bednarza Mullera, Szewca Karola Jentschury, Fryderyka Geislera i Wilhelma Fonfary. Aby powstrzymać rozprzestrzenianie się ognia rozebrano dom rzeźnika Sroki. Już wówczas myślano o lepszej organizacji całości ochrony pożarowej w mieście. Męski związek gimnastyczny ówcześnie działający, utworzył mały oddział gaszenia pożarów, który to przeszkolono w obsłudze urządzeń gaśniczych, niestety oddział ten uległ rozwiązaniu. Następny większy pożar wybuch 1 maja 1887 roku przy ul. Namysłowskiej. Pastwą ognia padło pięć domostw: Bednarza Rudolfa Schwinge`go, ślusarza Karola Fromma, Szczotkarza Karola Gartnera, przewoźnika Traugotta Schwingeogo i garncarza Karola Maassa. Trzy lata później 7 lutego 1890 roku wybuchł pożar w domu zastępcy burmistrza Regehly’go przy ul. Namysłowskiej. Ofiarą padło trzy domy i wiele innych budynków. W tym samym roku 23 maja w całości spłonął budynek starej szkoły. W miejscu tym nie wybudowano już innego budynku. W czasach powojennych założono tu planty. Rok 1893 zaznaczył się w mieście największą od stuleci pożogą. Pożary szalały przy placu kościelnym, ul. Młyńskiej, przybrały one znaczne rozmiary. Pastwą płomieni padło trzynaście domów, ok. 150 osób zostało bez dachu nad głową. Ze względu na rozmiar pożaru wezwano telefonicznie kluczborską straż pożarną. Zjawiła się ona z nowoczesnym sprzętem gaśniczym i skutecznie podjęła walkę z pożarem. W 1894 roku doszedł jeszcze pożar siedziby parafii ewangelickiej. Budynek ten w prawdzie był opróżniony, gdyż powstać miał nowy. Ogień strawił ten budynek doszczętnie. W 1895 roku zorganizowano w mieście Ochotniczą Straż Pożarną. Od tego czasu miasto skutecznie omijały katastroficznie pożary. Przewodniczącym zarządu i dyrektorem straży został burmistrz Von Kochticki. Pierwszym ogniomistrzem został naczelny mistrz kominiarski Karol Keich. Drugim ogniomistrzem został mistrz murarski Wilhelm Scholtz. Skarbnikiem został podskarbi miejski Hoffmann, a sekretarzem mistrz farbiarski Fuchs. Również w okolicznych wioskach powstawały Ochotnicze Jednostki Straży Pożarnej. Przetłumaczył Jerzy Kuras, Wołczyn 10 sierpień 1994 rok.





Kalendarium w historii Ochotniczej Straży Pożarnej w Wołczynie od 1945 r.

W dniach 16, 17 i 18 stycznia 1945r. Niemcy zostali ewakuowani z miasta. Po kilku dniach, dokładnie 21.01.1945 r. Wołczyn zajęli żołnierze radzieccy. Miasto wyglądało na wyludnione. Pozostało w nim kilkunastu obywateli niemieckich i kilku Polaków - robotników pracujących przymusowo w kilku zakładach przemysłowych w Wołczynie.
Żołnierze radzieccy po zajęciu miasta zachowywali się jak zdobywcy. Z przyczyn, o których wiedzą tylko najstarsi mieszkańcy Wołczyna , "wyzwoliciele" zaczęli podpalać budynki miejskie, zarówno mieszkalne jak i administracyjne. 25.01.1945 r. miasto stanęło w płomieniach. Spaliło się 87 budynków mieszkalnych, spłonął również Ratusz, budynek gazowni i remiza Straży Pożarnej razem z całym znajdującym się tam wyposażeniem.
Grupka Polaków rozpoczęła gaszenie pożaru przy użyciu prowizorycznego sprzętu. Tą spontaniczną akcją kierował Józef Pilarski.
Gdy Polacy zaczęli gasić budynek, w którym mieszkała niemiecka rodzina, żołnierze radzieccy zaczęli krzyczeć do nich, aby nie ratowali budynku bo to "wsjo germańskie". Polacy mimo wszystko nie przerwali gaszenia pożaru i budynek został uratowany. Można by powiedzieć, że była to pierwsza w powojennej historii miasta akcja pożarnicza podjęta przez Polaków. Miało to miejsce 26.01.1945 r.
W tym czasie wyludnionym miastem zarządzali żołnierze radzieccy, jako "trofiejczycy".
Dopiero w kwietniu 1945 r. do miasta przybyli przedstawiciele nowej władzy delegowani przez władzę województwa śląsko-dąbrowskiego.
Burmistrzem Wołczyna został Władysław Kralewski, a sekretarzem miasta - Karol Kiczka. Mieli oni za zadanie stworzyć podstawę administracji lokalnej, zatrudnić urzędników do pracy w magistracie.
W maju 1945 r. - budowniczy miejski Józef Słupianek rozpoczął odbudowę spalonej remizy strażackiej. W trakcie odbudowy w remizie gromadzono sprzęt gaśniczy ściągany z różnych zakładów pracy, z terenu Wołczyna i okolic. Z sąsiedniej wioski sprowadzono sikawkę ręczną. W tym czasie w miescie wybuchły dwa pożary, ugaszone przez jeszcze niezorganizowaną "Straż" Pożarną. Była to grupa kominiarzy, Polaków przybyłych ze wschodu.
Na posiedzeniu Zarządu Miasta, w lipcu 1945 r. powołano oficjalnie pierwszy Zarząd Ochotniczej Straży Pożarnej w Wołczynie.

Do Zarządu weszli:
1. prezes OSP - Jan Burzyński - burmistrz
2. naczelnik OSP - Józef Słupianek - budowniczy miejski
3. sekretarz OSP - Karol Kiczka - sekretarz Magistratu
4. skarbnik OSP - Jan Miodek - skarbnik Magistratu

Można więc powiedzieć, że w lipcu 1945 oficjalnie zaistniała powojenna Ochotnicza Straż Pożarna w Wołczynie
Po wyborach rozpoczęto nabór ochotników do służby w OSP w Wołczynie. W szeregi wołczyńskiej OSP stanęło 40 mężczyzn, przeciętna wieku wynosiła ok. 25 lat. Jako pierwszych powołano dwóch zastępców naczelnika – Józefa Pilarskiego i Eugeniusza Zielińskiego. Gospodarzem remizy został Władysław Papierkowski.
Po niedługim czasie burmistrz miasta – jako prezes OSP, odkupił od żołnierzy radzieckich stacjonujących we Wrocławiu motopompę marki „Standard” z demobilu angielskiego, na podwoziu, wyposażoną w węże i urządzenia gaśnicze.
Jakiś czas później władze miasta na potrzeby wołczyńskiej OSP kupiły samochód ciężarowy marki „Gazik”. Ten samochód strażacy przerobili na prowizoryczny samochód strażacki. Na platformie zamocowano dwie ławy i stojak na drabinę drążkową. A motopompę na podwoziu dwukołowym doczepiono do samochodu. Można powiedzieć, że od tej pory OSP w Wołczynie, pod względem wyposażenia w sprzęt była w pełni przygotowana do realizacji swych zadań. Sprzęt już był, należało jeszcze zadbać o wyszkolenie strażaków.
Rozpoczęto więc intensywne szkolenie wszystkich członków OSP w Wołczynie. Kiedy tylko powstała Wojewódzka Szkoła Pożarnicza w Nysie, jako pierwszy z wołczyńskich strażaków został tam skierowany naczelnik J. Słupianek. Był to 15 dniowy kurs, który naczelnik wołczyńskiej straży ukończył z wynikiem bardzo dobrym. Był to dobry przykład dla podkomendnych i kolegów z OSP. Toteż w latach 1946-47 prawie wszyscy strażacy z Wołczyna byli przeszkoleni. Szkoleni byli w Nysie przeważnie na dowódców sekcji oraz mechaników pomp.
W tych pierwszych powojennych latach wołczyńscy strażacy nie poprzestawali na gaszeniu pożarów. Członkowie OSP włączyli się czynnie w odbudowę miasta. To z ich inicjatywy odbyły się pierwsze spontaniczne akcje na rzecz spalonego miasta. Strażacy zabezpieczali otwory w spalonych budynkach i rozbijali część murów i ścian budynków grożących zawalaniem. Po rozbiórce budynku ratusza wołczyńscy strażacy zadbali o zniwelowanie tego miejsca. W ten sposób powstał plac obsadzony następnie przez tych samych strażaków ozdobnymi i pożytecznymi drzewami przywożonymi z pobliskich lasów, ustawiano ławki. Dzięki temu dzisiejsi mieszkańcy Wołczyna mogą się pochwalić uroczym parkiem o pow. 1 ha, miejscem spacerów i wypoczynku. To, że w mieście jest tak dużo zieleni, w dużej mierze zawdzięczać należy strażakom wołczyńskim. To oni obsadzili pięknymi lipami wołczyńska rynek, i aleję prowadzącą do kina. Ich zasługą są wierzby przy ul. Leśnej. I drzewa dzikiej czereśni niedaleko torów kolejowych i ulicy Stelmacha. Wszystko to robili w czasie wolnym od pracy.
W roku 1947 i 48 OSP organizowała pierwsze komisje przeciwpożarowe, do których weszli przedstawiciele MO i pracownicy Urzędu Miasta. Zadaniem komisji była kontrola przestrzegania przepisów przeciwpożarowych we wszystkich budynkach mieszkalnych i zakładach pracy w mieście, za nieprzestrzeganie przepisów przeciwpożarowych karano mandatami.
W roku 1947 miało miejsce istotne wydarzenie dla historii OSP w Wołczynie. w czerwcu w kościele św. Teresy odbyła się uroczystość poświęcenia sztandaru . Na tę uroczystość przybyli przedstawiciele Ochotniczych Straży Pożarnych z powiatów kępińskiego, wieruszowskiego i kluczborskiego. W związku z uroczystością poświęcenia sztandaru odbyła się defilada wszystkich strażaków. Zaproszonych gości podejmowano obiadem.
Jedną z atrakcji tamtego pamiętnego dnia były dwie zabawy taneczne i pokazy strażackie. W trakcie trwania uroczystości cały czas przygrywała wojskowa orkiestra Pułku Piechoty z Ostrowa Wielkopolskiego. Patronat nad uroczystością poświęcenia sztandaru objął starosta powiatowy z Kluczborka, płk Bilik. Wyraził on opinię, że tak wspaniałej uroczystości jeszcze Wołczyn nie widział i już chyba nie zobaczy.
W tym samym roku OSP w Wołczynie otrzymała od Komendy Rejonowej w Kluczborku pierwszy samochód strażacki marki „Doczka”. Był to samochód radzieckim wprawdzie używanym, ale spełniał znakomicie swą funkcję. Zabierano do samochodu drabinę, doczepiano motopompę na podwoziu dwukołowym z pełnym wyposażeniem gaśniczym. Był to samochód kryty, co było bardzo ważne, gdy trzeba było jechać do pożaru, a warunki atmosferyczne były niekorzystne.
Ze względu na wysoki stopień zdyscyplinowania i znakomite wyszkolenie wołczyńskich strażaków, często wzywano ich do dużych pożarów na terenie powiatu kluczborskiego. Świadczy to o dobrej opinii, jaką się cieszyła wołczyńska OSP. Wołczyńska Ochotnicza Straż Pożarna od początku swego istnienia starała się zachować daleko idącą apolityczność. Strażacy z Wołczyna uczestniczyli w uroczystościach państwowych, ale należy zwrócić uwagą na ich czynny udział w uroczystościach kościelnych. Jako swego rodzaju paradoks należy odnotować fakt, że w powojennych latach stalinowskiego reżimu strażacy z Wołczyna maszerowali w 1-majowym pochodzie niosąc dumnie sztandar, na którym widniały symbole religijne: Matka Boska i św Florian i… Orzeł w koronie. Chyba nie było drugiego takiego miejsca w Polsce, gdzie coś takiego byłoby możliwe. Wszyscy strażacy byli wielokrotnie nakłaniani przez władze partyjne do oddania sztandaru do muzeum, gdyż jego symbolika była niezgodna z obowiązującą ideologią.
W czasach stalinowskich demonstracja religijności była niedopuszczalna. Sztandar to nie wszystko. Strażacy z Wołczyna jak już była o tym mowa, czynnie uczestniczyli w uroczystościach kościelnych. Stałym elementem świąt Wielkanocnych wołczyńskiej parafii były warty strażaków przy Bożym Grobie, jak również ich udział w procesjach w Boże Ciało. Strażacy szli ze swoim sztandarem, który wiele razy znieważano. Wszak przyrzekali na ten sztandar swą wierną służbę „Bogu na chwałę, bliźnim na ratunek”.
Sztandar przetrwał. Lata stalinowskie i jest nadal symbolem Ochotniczej Straży Pożarnej w Wołczynie.
Strażacy z OSP w Wołczynie zawsze brali czynny udział w zawodach strażackich na szczeblu powiatowym i wojewódzkim. Zdobywali w nich wysokie miejsca i otrzymywali wiele nagród. Jedną z cenniejszych był telewizor, w owych czasach w małym miasteczku będącym rzadkością.
Był rok 1955. Strażacy z ochotą udostępniali telewizor mieszkańcom miasta. W magazynie Zakładów Gospodarki Komunalnej, przylegającym do budynku remizy, wygospodarowano miejsce na dużą świetlicę dla straży. Znalazły się w niej oprócz telewizora: sprzęt służący zabawie, różne gry dla dorosłych i młodzieży. Młodzi i starzy mieszkańcy Wołczyna chętnie korzystali ze strażackiej świetlicy. Remiza była wówczas jedynym miejscem, w którym mieszkańcy mieli dostęp do telewizji.
Jeszcze w 1949 roku OSP otrzymała od Wojewódzkiej Komendy Straży Pożarnej samochód strażacki „Praha” z motopompą i całym wyposażeniem gaśniczym.
Można więc powiedzieć, że od 1949 roku była już dobrze wyposażoną jednostką straży pożarnej. Strażacy nie ustawali w podnoszeniu swoich kwalifikacji i umiejętności. Niemal w każdą sobotę, w godzinach popołudniowych strażacy z Wołczyna organizowali ćwiczenia bojowe, na które zapraszali strażaków sąsiednich OSP, m.in. z Gierałcic, Ligoty Wołczyńskiej, Wierzbiny Górnej. Na tak wspaniałe wyszkolenie wołczyńskiej OSP zwracały uwagę nie tylko władze gminne, ale i też powiatowe.
Działalności straży z zainteresowaniem przyglądali się sami mieszkańcy Wołczyna. W 1960 roku rozebrano starą wolno stojącą wspinalnię. Strażacy zbudowali nową nad budynkiem remizy.
Działalność OSP w Wołczynie to nie tylko gaszenie pożarów. Ku zadowoleniu mieszkańców miasta strażacy organizowali pokazy strażacki, zabawy taneczne na powietrzu, w parku. Otrzymali dzięki temu dochód, przeznaczony na uzupełnienia i ulepszenie wyposażenia, kompletowano umundurowanie.
W tych latach straż z Wołczyna mogła się poszczycić znakomitym wyposażeniem. Tym samym wzrastała jej skuteczność w walce z najgroźniejszymi pożarami w mieście i powiecie.
Należy zwrócić uwagę na liczny udział członków OSP w radzie narodowej Wołczyna.
Jeden ze strażaków był przez okres jednej kadencji przewodniczącym Miejskiej Rady Narodowej.
Strażacy wołczyńscy zawsze spełniali swoje obowiązki z wielkim entuzjazmem, zaangażowaniem, niejednokrotnie narażając życie, jedyną nagrodą za ich trud była satysfakcja z niesienia pomocy ofiarom pożarów, radość, jeśli udało się zmniejszyć skutki pożaru, wreszcie zadowolenie, jeśli akcja była skuteczna i można było zapobiec nieszczęściu.
Naczelnik OSP – J. Słupianek mimo nawału obowiązków związanych z pracą zawodową i działalnością społeczną, swój wolny czas poświęcał przede wszystkim na szkolenie strażaków. Przez 20 lat pełnił funkcję naczelnika OSP w Wołczynie, a 10 lat był jej przewodniczącym.
W 1966 roku naczelnikiem został Bronisław Krzyształowicz, dotychczasowy kierowca wozu strażackiego, Józef Słupianek objął stanowisko prezesa OSP w Wołczynie.


Po przejściu na emeryturę prezes OSP J. Słupianek przekazał swe obowiązki młodemu pokoleniu strażaków. Był on współorganizatorem straży Wołczyńskiej, za to i za wieloletnią pracę społeczną w OSP będąc 20 lat naczelnikiem 10 lat jej przewodniczącym otrzymał srebrny medal Straży Pożarnej i wiele dyplomów od władz miejskich, powiatowych i wojewódzkich.


www.STRAZ-WOLCZYN.pl

Ochotnicza Straż Pożarna w Wołczynie - jesteśmy by Wam pomagać (..:: OSP Wołczyn ::..)